Arthur C. Clarke        Lekki przypadek udaru

   T� histori� powinien opowiedzie� kto� inny - kto�, komu bliska jest dziwaczna odmiana futbolu, uprawiana w Ameryce Po�udniowej... W mojej rodzinnej Moskwie, w stanie Idaho, po prostu �apiemy pi�k� i biegniemy z ni� przez boisko. W niewielkiej, lecz zasobnej republice, kt�r� nazw� tu Periwi�, kopi� bezlito�nie pi�k� nogami, co daje tylko blade poj�cie o tym, jak obchodz� si� z s�dziami.

   Hasta la Vista, stolica Periwii, jest �adnym nowoczesnym miastem po�o�onym w�r�d andyjskich szczyt�w bez ma�a dwie mile nad poziomem morza. Tytu�em do chwa�y miasta jest wspania�y stadion pi�karski na sto tysi�cy miejsc. Nawet ta liczba ledwie wystarcza, by pomie�ci� wszystkich kibic�w, kt�rzy nie opuszcz� �adnego wa�nego meczu, jak chocia�by corocznego spotkania z dru�yn� Panagury, s�siedniej republiki.

   Jedn� z pierwszych wiadomo�ci, jakie dosi�g�y mnie, gdy przyjecha�em do Periwii po licznych niemi�ych przygodach w mniej demokratycznych zak�tkach Ameryki Po�udniowej, by�o to, �e Periwia przegra�a zesz�oroczny mecz z powodu haniebnej nieuczciwo�ci s�dziego. Podobno zdyskwalifikowa� wi�kszo�� pi�karzy z dru�yny gospodarzy, nie uzna� jednej bramki, s�owem, uczyni� wszystko, by zdecydowanie lepsza na boisku dru�yna nie wygra�a meczu. Ta diatryba wywo�a�a u mnie nostalgiczne wspomnienie rodzinnych stron, lecz szybko otrz�sn��em si� i skwitowa�em: - Trzeba mu by�o wi�cej zap�aci�. - Dali�my mu kup� forsy - brzmia�a odpowied� ale Panaguryjczycy dorwali go p�niej. - Parszywa sprawa odpar�em. - Ci�ko dzi� znale�� uczciwego cz�owieka, kt�ry si� daje przekupi� tylko jednej stronie.

   Celnik, kt�ry dos�ownie przed chwil� przyj�� ode mnie ostatni studolarowy banknot, zdoby� si� na ledwie widoczny spod szczeciny zarostu rumieniec, gdy skinieniem zezwoli� mi na przekroczenie granicy.

   Kilka nast�pnych tygodni da�o mi si� dobrze we znaki, ale nie tylko dlatego wola�bym o nich nie wspomina�. W ka�dym razie powr�ci�em do swych normalnych zaj�� jako przedstawiciel firmy produkuj�cej maszyny rolnicze - cho� �adnej z importowanych przeze mnie maszyn dotychczas nie widziano w pobli�u gospodarstw wiejskich, a trzeba by�o teraz da� grubo powy�ej stu dolar�w przy ka�dym transporcie przez granic�, �eby jakiemu� �apiduchowi nie chcia�o si� zagl�da� do skrzynek. Ostatni� rzecz�, kt�r� mog�em zawraca� sobie g�ow�, by�a pi�ka no�na; wiedzia�em, �e lada moment z mojego kosztownego importu zostanie zrobiony u�ytek, a bardzo mi zale�a�o, �eby tym razem uczciwie zarobione pieni�dze wyjecha�y z tego kraju wraz ze mn�.

   Mimo wszystko nie da�o si� zupe�nie zignorowa� podniecenia, narastaj�cego wraz ze zbli�aj�cym si� dniem meczu rewan�owego. Cho�by dlatego, �e opanowa�o tak�e moich partner�w handlowych. Idzie cz�owiek na konferencj�, kt�r� aran�uje nie szcz�dz�c wysi�k�w i koszt�w w bezpiecznym hotelu lub w rezydencji zaufanego sympatyka, a tu p� cennego czasu trwoni� na gadk� o pi�ce. Rozpacz mnie ogarnia�a i zastanawia�em si�, czy aby Periwia�czycy traktuj� sw� polityk� r�wnie serio jak sport. - Panowie! - b�aga�em. - Jutro roz�aduj� nasz� nast�pn� przesy�k� �widr�w rotacyjnych i je�li nie otrzymamy tego zezwolenia od ministra rolnictwa, kto� mo�e otworzy� skrzynki i sprawa...

   - Spokojna g�owa, ch�opcze - beztrosko odpowiada mi na to genera� Sierra lub pu�kownik Pedro. - Wszystko za�atwione. Zostaw to armii.

   Wola�em ju� nie pyta� "kt�rej armii?" i przez nast�pnych dziesi�� minut musia�em wys�uchiwa� za�artej dyskusji na temat futbolowej taktyki i najlepszych sposob�w na niepos�usznych arbitr�w. Nie przysz�o mi do g�owy - jak i chyba nikomu innemu - �e temat ten jest �ci�le zwi�zany z przedmiotem naszej narady.

   Odt�d mia�em do�� czasu, by zorientowa� si�, co naprawd� zasz�o, cho� na pocz�tku trudno by�o si� po�apa�. Centraln� postaci� tego niewiarygodnego dramatu by� niew�tpliwie don Hernando Dias - milioner o reputacji playboya, zagorza�y mi�o�nik pi�ki no�nej, dyletant o rozleg�ych zainteresowaniach naukowych i, g�ow� daj�, przysz�y prezydent Periwii. Jako �e pasjonowa�y go samochody wy�cigowe tudzie� hollywoodzkie pi�kno�ci, co zreszt� sprawi�o, �e by� jednym z najbardziej znanych towar�w eksportowych swego kraju, znakomita wi�kszo�� ludzi s�dzi�a, �e okre�lenie "playboy" wyczerpuj�co charakteryzuje don Hernanda. Nic, ale to nic, nie by�o dalsze od prawdy.

   Wiedzia�em doskonale, �e don Hernando jest jednym z nas, niemniej jednak nie cieszy� si� szczeg�lnymi wzgl�dami u prezydenta Ruiza, co zapewnia�o mu mocn�, acz niezwykle delikatn� pozycj�. Rzecz jasna, nie mia�em okazji go pozna�; z uzasadnion� wszak ostro�no�ci� dobiera� sobie przyjaci�, a z drugiej strony ma�o by�o takich, kt�rym zale�a�o na spotkaniu ze mn�, chyba �e ich �ycie do tego zmusi�o. O jego zainteresowaniach naukowych dowiedzia�em si� znacznie p�niej; podobno mia� prywatne obserwatorium, z kt�rego cz�sto korzysta� w pogodne noce, cho�, jak chc� z�o�liwi, w celach nie tylko astronomicznych.

   Don Hernando spo�ytkowa� niechybnie ca�y sw�j czar i si�� perswazji, by dosta� zgod� prezydenta; gdyby stary sam nie by� zagorza�ym kibicem, rozpami�tuj�cym zesz�oroczn� kl�sk� jak ka�dy inny periwia�ski patriota, nigdy nie da�by si� nam�wi�. Ju� sama oryginalno�� planu zapewne nastawi�a go do� przychylnie, nawet je�li nie szala� z rado�ci, godz�c si� na wycofanie z koszar po�owy swych oddzia��w na ca�e niemal�e popo�udnie. C� wszak�e, jak na pewno nie omieszka� przypomnie� mu don Hernando, lepiej zagwarantuje lojalno�� armii ni� prezent w postaci pi��dziesi�ciu tysi�cy bilet�w na mecz roku?

   Nie mia�em jeszcze o tym zielonego poj�cia, gdy tego pami�tnego dnia zasiad�em na trybunach. Je�li s�dzicie, �e wcale nie mia�em ochoty tam si� znale��, macie �wi�t� racj�. Jednakowo� pu�kownik Pedro podarowa� mi bilet, i nie wysz�oby mi na zdrowie, gdybym zrani� jego uczucia, nie wykorzystuj�c podarunku. Zasiad�em wi�c ju� sobie pod lej�cym si� z nieba �arem i wachluj�c si� programem s�ucha�em komentarza ze swego radyjka w oczekiwaniu na rozpocz�cie meczu.

   Stadion wype�ni� si� do ostatniego miejsca, pot�na owalna miska po brzegi zalana morzem ludzkich twarzy. Wpuszczanie widz�w op�ni�o si� nieznacznie; policja da�a z siebie wszystko, lecz sprawdzenie stu tysi�cy ludzi, czy nie przemycaj� broni palnej na trybuny, zajmuje troch� czasu. Za��da�a tego dru�yna go�ci, ku zrozumia�emu oburzeniu lokalnych kibic�w. Protesty jednak zgas�y jak za dotkni�ciem r�d�ki czarodziejskiej wraz z pojawieniem si� artylerii przy wej�ciach.

   �atwo da�o si� ustali� moment, gdy swym kuloodpornym cadillakiem zajecha� g��wny s�dzia meczu; na �lepo mo�na by�o pozna� tras� jego przemarszu na stadion po gwizdach t�umu. Przecie� - zagadn��em mojego s�siada, m�odziutkiego porucznika, z szar�� wi�c na tyle nisk�, �e nic mu nie grozi�o, gdyby zosta� ujawniony kontakt z moj� osob� - mogli�cie ��da� zmiany s�dziego, je�li tak go oceniacie.

   Wzruszy� ramionami z rezygnacj�. - Wyb�r przys�uguje go�ciom. Nie ma na to rady.

   - W takim razie powinni�cie przynajmniej wygrywa� wszystkie mecze w Panagurze.

   - Tak jest - odpar�. - Ale ostatnim razem byli�my zbyt pewni swego. Nasi grali tak fatalnie, �e nawet s�dzia nic nie wsk�ra�.

   Nie zdo�a�em wykrzesa� z siebie sympatii do �adnej z dru�yn i nastawi�em si� na dwie godziny ha�a�liwej nudy. Niewiele razy w �yciu przysz�o mi si� tak bardzo pomyli�.

   Owszem, pocz�tek meczu si� nieco odwleka�. Najpierw zlana potem orkiestra odegra�a oba hymny narodowe, p�niej prezentacj� dru�yn odbiera� El Presidente z ma��onk�, jeszcze p�niej kardyna� udzieli� wszystkim b�ogos�awie�stwa, potem nast�pi�a chwila przerwy, podczas kt�rej dosz�o do ostrej wymiany zda� pomi�dzy kapitanami na temat, je�li dobrze zrozumia�em, rozmiaru czy kszta�tu pi�ki. Zd��y�em zatem spokojnie przeczyta� program - kosztowne i wspaniale wydane cacko, podarowane mi przez porucznika. By� rozmiar�w popo�udniowej gazety, drukowany na pierwszorz�dnym papierze, bogato ilustrowany, do tego wygl�da�, jakby by� oprawiony w srebro. Niepodobna, �eby wydawcom zwr�ci�y si� koszty druku, ale przecie� liczy� si� tu presti�, a nie buchalteria. W�tpliwo�ci rozwiewa�a imponuj�ca lista subskrybent�w tego "Specjalnego Wydania na Pami�tk� Zwyci�stwa", kt�r� otwiera� sam prezydent. Nie zabrak�o na niej wi�kszo�ci mych przyjaci�; z rozbawieniem te� spostrzeg�em, �e rachunek za prezent w postaci pi��dziesi�ciu tysi�cy darmowych egzemplarzy dla naszych dzielnych �o�nierzy pokrywa� w ca�o�ci don Hernando. Zdawa�oby si�, �e to nieco naiwny spos�b na popularno��, w�tpi�em te�, czy ten akt dobrej woli wart by� a� tak kolosalnych koszt�w. S�owo "zwyci�stwo" razi�o mnie jako odrobin� przedwczesne, by nie powiedzie� nietaktowne.

   Rozwa�ania te przerwa� ryk wielotysi�cznego t�umu zwiastuj�cy rozpocz�cie gry. Pi�ka b�yskawicznie ruszy�a do akcji, ale ledwie zd��y�a przeby� zygzakiem p� drogi do bramki, a ju� odziany w niebieski str�j Periwia�czyk podstawi� nog� jednemu z wyst�puj�cych w czarnych pasach Panaguryjczyk�w. Nie trac� czasu, mrukn��em do siebie; co na to s�dzia? Ku memu zaskoczeniu s�dzia nie zareagowa� w og�le, mo�e wi�c tym razem uda�o si� nam sk�oni� go do transakcji na zasadzie got�wka za dor�czony towar.

   - Czy to aby nie by� faul, czy jak to nazywacie? - spyta�em mego towarzysza.

   - E tam - odpar� nie odrywaj�c oczu od gry. - Kto by si� przejmowa� takimi bzdurami? Zreszt� ten kojot niczego nie zauwa�y�.

   I rzeczywi�cie. S�dzia znajdowa� si� z dala od akcji i wydawa�o si�, �e ma k�opoty z dotrzymaniem kroku zawodnikom. Ruchy jego by�y nader oci�a�e, co mnie ogromnie zdziwi�o, a� wreszcie zrozumia�em, w czym rzecz. Czy zdarzy�o si� wam widzie� kogo�, kto usi�uje biec w kamizelce kuloodpornej? Biedaczysko, pomy�la�em sobie z pow�ci�gliwym wsp�czuciem, jakie jeden kanciarz okazuje drugiemu; ci�ko pracuje na swoj� dol�. Ja ledwie wytrzymywa�em upa� nie ruszaj�c si� z miejsca.

   Przez pierwszych dziesi�� minut gra by�a w miar� otwarta i nie doliczy�em si� wi�cej ni� trzech b�jek na murawie. Periwia o ma�y w�os nie straci�a bramki; pi�ka zosta�a tak zr�cznie wybita g�ow� na aut, �e sza�u rado�ci kibic�w z Panagury (kt�rzy mieli specjaln� obstaw� policyjn� i opancerzony sektor stadionu do w�asnej dyspozycji) nie zdo�a�y zag�uszy� nawet gwizdy. Smutno mi si� zrobi�o. Wszak wystarczy�o tylko zmieni� kszta�t pi�ki, a przeni�s�bym si� na pierwszy lepszy mecz w rodzinnym miasteczku.

   Trzeba przyzna�, �e Czerwony Krzy� nie mia� nic ciekawego do roboty a� do ostatnich minut przed ko�cem pierwszej po�owy, kiedy to trzech Periwia�czyk�w i dw�ch Panaguryjczyk�w (a mo�e na odwr�t) star�o si� w doskona�ym m�ynku, z kt�rego tylko jeden uczestnik wyszed� o w�asnych si�ach. Ofiary wyniesiono z pola walki w�r�d og�lnego zamieszania i tu nast�pi�a kr�tka przerwa, wykorzystana na wprowadzenie do gry zawodnik�w rezerwowych. To da�o pocz�tek pierwszemu powa�niejszemu incydentowi: Periwia�czycy skar�yli si�, �e ranni po stronie przeciwnika udaj�, �eby tylko mo�na by�o dokona� zmian. Ale s�dzia pozosta� nieugi�ty, zmian dokonano i ryk na trybunach przycich� do poziomu nieco poni�ej granicy b�lu, gdy wreszcie gra zosta�a wznowiona.

   Panaguryjczycy zaraz strzelili bramk� i cho� �aden z moich s�siad�w nie pope�ni� samob�jstwa, niekt�rym naszym kibicom niewiele chyba brakowa�o. Transfuzja nowej krwi wyra�nie doda�a skrzyde� go�ciom i sytuacja dru�yny gospodarzy nie wygl�da�a r�owo. Przeciwnicy podawali sobie pi�k� z tak� zr�czno�ci�, �e z periwia�skiej obrony zrobi�o si� rzadkie sito. Je�li tak dalej p�jdzie, pomy�la�em, s�dzia mo�e pozwoli� sobie na bezstronno��; jego strona i tak wygra. Gwoli uczciwo�ci, nie dopatrzy�em si� u niego na razie oczywistych fa�szerstw.

   Nie czeka�em jednak d�ugo. Desperackim zrywem dru�yna gospodarzy zastopowa�a gro�ny atak przeciwnika, a pot�ny wykop jednego z obro�c�w pos�a� pi�k� podniebnym lobem w kierunku drugiej bramki. Nim osi�gn�a maksymaln� wysoko��, przenikliwy d�wi�k s�dziowskiego gwizdka zatrzyma� gr�. Odby�a si� kr�tka dyskusja arbitra z kapitanami dru�yn, kt�ra niemal natychmiast doprowadzi�a do potwornego zamieszania. W dole, na boisku, wszyscy gwa�townie gestykulowali, a t�umy na trybunach rykiem dawa�y wyraz swemu niezadowoleniu. - O co chodzi tym razem? - spyta�em bezradnie.

   - S�dzia twierdzi, �e nasz by� na spalonym.

   - Jakim cudem? Przecie� sta� przy w�asnej bramce!

   - Cicho! - sykn�� porucznik, nie kwapi�c si� traci� czasu na o�wiecenie mej ignorancji. Nie�atwo mnie uciszy�, ale tym razem da�em spok�j i pr�bowa�em sam poj��, co si� sta�o. S�dzia chyba przyzna� Panaguryjczykom rzut wolny na nasz� bramk�, rozumia�em wi�c, co ludzie musieli prze�ywa�. Pi�ka poszybowa�a pi�kn� parabol�, otar�a si� o s�upek - i wpad�a do bramki mimo akrobatycznej parady bramkarza. Z trybun wzni�s� si� pot�ny ryk b�lu, by wnet przemieni� si� w jeszcze bardziej przera�aj�c� cisz�. Zdawa�o si�, �e wielki zwierz zosta� zraniony - i przyczai� si�, aby wywrze� zemst� na swym ciemi�zcy. Mimo �aru stoj�cego niemal w zenicie s�o�ca, zrobi�o mi si� nagle ch�odno, jakby powia� tu� obok mnie zimny wiatr. Nawet za wszystkie skarby Ink�w nie zamieni�bym si� miejscami z tym zlanym potem facetem w kuloodpornej kamizelce na boisku.

   Przegrywali�my dwa do zera, ale sytuacja nie by�a przecie� beznadziejna - nie sko�czy�a si� jeszcze pierwsza po�owa i do ko�ca wszystko si� mog�o zdarzy�. W Periwia�czyk�w wst�pi� nowy duch i nacierali z demonicznym wprost uporem, jak m�czy�ni, kt�rzy podj�li wyzwanie i chc� pokaza�, �e godni s� przeciwnik�w.

   Skutek by� natychmiastowy. Gospodarze strzelili jedn� nieskazitelnie czyst� bramk� w ci�gu ledwie dw�ch minut, wywo�uj�c tym sza� rado�ci na trybunach. Teraz ju� krzycza�em wraz z innymi i upomina�em s�dziego, pos�uguj�c si� hiszpa�skim s�ownictwem, o kt�rego znajomo�� wcze�niej si� nie podejrzewa�em. Ju� jeden do dw�ch, i sto tysi�cy ludzi modli si� i zaklina na wszystkie �wi�to�ci, by uzyska� t� wyr�wnuj�c� bramk�.

   Przysz�a w samej ko�c�wce pierwszej po�owy. T� spraw�, kt�ra mia�a tak powa�ne konsekwencje, chcia�bym przedstawi� z ch�odnym obiektywizmem. Jeden z naszych napastnik�w przyj�� celne podanie, przebieg� z pi�k� oko�o pi��dziesi�ciu st�p, wykiwa� zr�cznym dryblingiem dw�ch obro�c�w i czy�ciutko zdoby� bramk�. Pi�ka ledwie zd��y�a opa�� z siatki na ziemi�, a tu zn�w ten gwizdek s�dziego.

   O co mu chodzi tym razem, pyta�em w my�lach. Przecie� nie mo�e nie uzna� tej bramki. Ale w�a�nie nie uzna�. Dopatrzy� si� r�ki. Mam ca�kiem dobry wzrok, a �adnej r�ki nie widzia�em. Nie mog� wi�c uczciwie wini� Periwia�czyk�w za to, co nast�pi�o niebawem.

   Policja zdo�a�a nie wpu�ci� t�umu kibic�w na boisko, cho� przez dobr� minut� zdawa�o si�, �e kordon nie wytrzyma ju� nawet najl�ejszego pchni�cia. Dru�yny rozesz�y si� na swoje po�owy, pozostawiaj�c na �rodku boiska jedynie nieprzejednan� posta� s�dziego. Zastanawia� si� pewnie, kt�r�dy zwia� z boiska, i pociesza� si� my�l�, �e po tym meczu przejdzie ju� na wygodn� emerytur�.

   Ostry, wysoki sygna� tr�bki by� dla wszystkich absolutnym zaskoczeniem. Dla wszystkich, gwoli �cis�o�ci, opr�cz pi��dziesi�ciu tysi�cy doskonale wyszkolonych �o�nierzy, kt�rzy oczekiwali na ten znak z rosn�cym niepokojem. Na trybunach zapanowa�a g��boka cisza, s�ycha� by�o nawet odg�osy ruchu ulicznego spoza stadionu. Sygna� tr�bki odezwa� si� po raz drugi-i oto mrowie ludzkich twarzy po przeciwnej stronie znik�o w o�lepiaj�cym morzu ognia.

   Krzykn��em i przys�oni�em oczy. Przez jedn� koszmarn� chwil� my�la�em o bombie atomowej i spr�y�em si� daremnie w oczekiwaniu na wybuch. Ale �adna eksplozja nie nast�pi�a nic, pr�cz tej migotaj�cej zas�ony z p�omieni, kt�ra razi�a nawet przez zaci�ni�te powieki jeszcze przez d�ugie sekundy, by wtem znikn�� tak nagle i niespodziewanie, jak si� pojawi�a, gdy zabrzmia� trzeci i ostatni sygna� tr�bki.

   Wszystko by�o po staremu, pr�cz jednego drobnego szczeg�u. Tam, gdzie przedtem sta� s�dzia, tli� si� teraz kopczyk, z kt�rego wznosi�a si� w nieruchome powietrze w�ska smuga dymu.

   Co si� na Boga sta�o? Zwr�ci�em si� do mego s�siada, kt�ry by� nie mniej wstrz��ni�ty. - Madre de Dios - szepta�. - Nie wiedzia�em, �e to a� tak podzia�a.

   Wpatrywa� si� nie tyle w dogasaj�cy na boisku stos, co w elegancki pami�tkowy program roz�o�ony na kolanach. I w�wczas, w przeb�ysku nieufnej inteligencji, zrozumia�em.

   Ale nawet teraz, kiedy mi ju� wszystko dok�adnie wyja�niono, wci�� trudno mi uwierzy� w to, co przecie� ujrza�em na w�asne oczy. By�o to takie proste, takie logiczne-i takie niewiarygodne.

   Czy zdarzy�o si� wam dokucza� komu�, �wiec�c mu w oczy kieszonkowym lusterkiem? Chyba ka�de dziecko zakosztowa�o taj zabawy; przypominam sobie, jak przed laty o�lepi�em w ten spos�b nauczyciela i doigra�em si� porz�dnego lania. Lecz nigdy nie przysz�o mi do g�owy, co by si� sta�o, gdyby pi��dziesi�t tysi�cy dobrze wyszkolonych ludzi jednocze�nie zrobi�o ten sam kawa� za pomoc� tylu� foliowych lusterek formatu gazety.

   Jeden z mych �ci�le my�l�cych znajomych wszystko mi wyliczy� - nie dlatego, �ebym potrzebowa� jeszcze mocniejszego dowodu, lecz lubi� dotrze� do sedna ka�dej sprawy. Dopiero wtedy uzmys�owi�em sobie, ile energii jest w �wietle s�onecznym; ot� na ka�dy jard kwadratowy ustawiony prostopadle do s�o�ca przypada ko� mechaniczny z nawi�zk�. Wi�kszo�� ciep�a padaj�cego na jedn� stron� owego pot�nego stadionu zosta�a skierowana na ten male�ki skrawek murawy, gdzie pod�wczas znajdowa� si� nieboszczyk s�dzia. Nawet bior�c poprawk� na te wszystkie programy, kt�re nie zosta�y dok�adnie wycelowane, musia� i tak znale�� si� pod obstrza�em co najmniej tysi�ca koni mechanicznych czystego ciep�a. Nie zd��y� pewnie nic poczu�: tak jakby wrzucili go do pieca martenowskiego.

   G�ow� daj�, �e nikt, pr�cz don Hernanda, nie przewidzia� takiego fina�u; jego dobrze u�o�onym wielbicielom powiedziano, �e s�dzia zostanie zaledwie o�lepiony i w ten spos�b wy��czony z gry do ko�ca meczu. Jestem r�wnie g��boko przekonany, �e nikt nie rozpacza�. W Periwii gra si� w pi�k� ca�y czas.

   W polityk� te�. Kiedy mecz zosta� wznowiony i zmierza� do z g�ry wiadomego ju� ko�ca, pod troskliw� opiek� nowego i ze zrozumia�ych wzgl�d�w potulnego s�dziego, moi przyjaciele nie mitr�yli cennego czasu. Gdy nasza zwyci�ska dru�yna zesz�a z boiska (wygrawszy mecz czterna�cie do dw�ch), by�o ju� po wszystkim. Oby�o si� praktycznie bez strzelaniny, a wychodz�cego ze stadionu prezydenta uprzejmie poinformowano, �e ma zarezerwowany lot poranny do Mexico City.

   Jak wyja�ni� mi genera� Sierra, gdy wsiad�em do tego samego samolotu, co jego by�y szef: "Dali�my armii wygra� mecz pi�karski, a kiedy zaj�ta by�a gr� w pi�k�, my wygrali�my w�adz� w kraju. W ten spos�b ka�dy ma co� dla siebie".

   Cho� nie wypada�o mi na g�os wypowiada� swych w�tpliwo�ci, w moim mniemaniu by�a to polityka kr�tkowzroczna. Bowiem kilka milion�w Panaguryjczyk�w jest w nie najlepszym nastroju, a pr�dzej czy p�niej nadejdzie dzie� zap�aty.

   Podejrzewam, �e ju� nied�ugo. W zesz�ym tygodniu jeden z mych przyjaci�, kt�ry jest w gronie najwy�ej cenionych na �wiecie specjalist�w w swej w�skiej dziedzinie, lecz woli pracowa� tylko na zlecenia i pod przybranym nazwiskiem, zwierzy� mi si� w chwili s�abo�ci z jednego ze swych problem�w.

   - Joe - powiedzia� - po kiego diab�a kto� zamawia u mnie samosteruj�c� rakiet�, kt�ra ma si� zmie�ci� w pi�ce no�nej?

przek�ad : Zbigniew Ka�ski

    powr�t